Chemia miłości
Cóż wiemy o miłości?Mimo wielu protestów ("Księżyc, srebrną planetę kochanków zadeptaliście buciorami kosmonautów, a teraz chcecie oglądać pod mikroskopem - jak jakiś złośliwy wirus - najpiękniejszą rzecz, jaka może się zdarzyć człowiekowi na Ziemi...") naukowcy postanowili dokładniej przyjrzeć się miłości. Amerykańscy biologowie, biochemicy i lekarze poddali naukowym badaniom kilkaset zakochanych osób. I teraz już wiadomo na pewno: miłość czyni cuda!
· Od pierwszego wejrzenia
Uczeni twierdzą, że każdy z nas nosi (tyle, że w mózgu, a nie w sercu, jak chcieliby poeci) obraz Wymarzonej Osoby. Jej wygląd, cechy fizyczne i psychiczne, wyryte są w naszym umyśle jak dane na komputerowej dyskietce. Im jesteśmy starsi, tym są one bardziej precyzyjne. Przy pierwszym spojrzeniu na nieznaną osobę, przez nerw wzrokowy do kresomózgowia, przekazywane są (z szybkością 432 km/h) informacje na jej temat. Im więcej danych pokrywa się z wyobrażeniem ideału, tym mocniej mózg przekazuje całemu ciału impuls: "Miłość! To miłość!"
· Wszystkiemu winne hormony
Staroświeckie, górnolotne określenia: "Jej oczy jaśniały szczęściem jak gwiazdy" czy "Zadrżał, gdy dotknęła jego ręki" są w świetle najnowszych badań zupełnie zrozumiałe. Na hasło "miłość" międzymózgowie uruchamia produkcję fenylotylaminy, zwanej "hormonem flirtu". Wywołuje on w organizmie szereg chemicznych reakcji, m.in. rozszerzają się źrenice oczu (jak pod wpływem atropiny). Przysadka mózgowa zaczyna wytwarzać oxytocynę - hormon uwrażliwiający ciało na obecność ukochanej osoby. Sam jej widok wystarcza, by zwiększona ilość oxytocyny przyspieszyła Twój oddech i rytm serca, podniosła temperaturę ciała, wywołała drżenie i wilgotność rąk.
Zapach Jej albo Jego skóry
Możesz wylać na siebie butelkę perfum, możesz moczyć się w wannie i szorować szczotką - i tak zdradzą cię feromony! Każdy człowiek ma swój własny zapach, z którego istnienia nie zdaje sobie sprawy, ale który jest doskonale wyczuwany przez innych. Skład feromonów, a więc i ten zapach, zmienia się jedynie na skutek procesów zachodzących w organizmie pod wpływem emocji: szczęścia, gniewu, strachu. Feromony to również powód naszej - zdawałoby się irracjonalnej - niechęci lub sympatii, jaką odczuwamy do nieznanych osób. Co ciekawe, reagujemy bardzo silnie wyłącznie na zapach skóry osób odmiennej płci, m.in. stąd teza, że homoseksualizm jest cechą wrodzoną.
· Silniejsza niż narkotyk
Obok "hormonu flirtu" w międzymózgowiu wytwarzane są dwie inne substancje - norefedryna i dopamina. Wszystkie te związki to bliscy krewni amfetaminy, jednego z najpowszechniejszych środków pobudzających. Stan miłosnej euforii jest zbliżony do "jazdy na prochach". Tyle, że odbywa się bez szkody dla organizmu. A nawet z korzyścią dla niego - zwiększa się odporność na zmęczenie i stres oraz wydolność.
· Dwa lata i do widzenia albo aż po grób
Nasz organizm może produkować fenylotylaminę - "hormon flirtu" - w najlepszym wypadku przez okres dwóch - trzech lat. Później jest to po prostu fizycznie niemożliwe. Poniekąd tłumaczy, dlaczego sporo kilkuletnich narzeczeńskich związków nie kończy się ślubem, a rozstaniem. Co nie znaczy, że po dwóch latach miłość musi minąć: dzięki obecności partnera mózg może zalecić ciału produkcję innego hormonu - andorfiny. Nazywana dla odmiany "hormonem szczęścia", wytwarzana przez organizm w minimalnych dawkach ma działanie nieco podobne do morfiny - uspokaja, wzmaga poczucie bezpieczeństwa i zadowolenia. O euforii i stanach gwałtownych uniesień nie ma już mowy, ale "ciche szczęście" może trwać całymi latami..
opracowanie E.Sz.